Błękitne niebo nad Paryżem…

- tak, dojechałam bezpiecznie… jeśli nie liczyć tej stłuczki… – usłyszałem rok temu w słuchawce. Ciśnienie do 170, arytmia upomina się o uwagę, Młoda w pierwszej dalekiej trasie, będzie z 300 kilo, Rumun masakrujący akordeonem “Noce i dnie” we wszystkomającym tramwaju. Psiakrew, kocham ten dzień.
Rok w rok pamiętam, żeby nie wierzyć telewizji. Telewizja kłamie, różnicy specjalnej nie ma. Radośnie ignoruję informacje o nagłych nieplanowanych ciążach, stabilizacji sytuacji politycznej. Jestem czujny. Jestem przygotowany. Jestem bezpieczny.
- …bo wiesz, wyjechał mi taki bez świateł nagle…
Cóż, niektórym po prostu bezapelacyjnie wierzę i ufam. No i dupa, jak widać na załączonym obrazku…

a jakby ci dzisiaj młoda powiedziała, ze jest w ciąży, to byś uwierzył?
Złośliwości, potem Młodej byłoby przykro, że nadziei narobiła :D
[a jest?]
tia.. to nie jest dobry temat do żartów.. mimo wszystko…
Wiesz Skem, Tobie przynajmniej luby takiego numeru nie wywinie ;-)
[a niechby spróbował, eksternistycznie choćby, podejrzewam, że długo by nie pożył...]
a mnie nikt dzisiaj nie wrobił
nie wiem, boją się mnie ludzie, czy co?
;)
Witam ;) Mnie też nikt nie wrobił, nawet informacja o przejściu Kubicy do Ferrari mnie nie ruszyła ;P
…a ja przeczytalam naglowek o Kubicy i tylko pomyslalam “w koncu chlopak bedzie mial wozek na jaki zasluzyl”…
Meh… w tym roku jakoś uszło – poza wiadomością, która – mam nadzieję – nie okaże się pierwszokwietniowym żartem. I nie, nie chodzi o ciążę…
Gwoli ścisłości, tyłek na obrazku faktycznie pochodzi z Paryża – dokładnie z ogrodów Tuilerie przed Luwrem. W przyszłym tygodniu: posągowy tyłek prosto z Dublina.
@Non: witaj :)
normalnie ciśnienie mi skoczyło mimo że dziś już 4 kwietnia
…się dowiedziałem, że to mocno popularny joke w tym roku był. Zaiste, boki zrywać :P
(bo domyślam się, że nie na widok kamiennego tyłka)