Zarządzanie zmianą

...zrób sobie przerwę...

Idzie nowe. Nowe w postaci pustego jeszcze pokoju z wirtualnym biurkiem, wirtualnym krzesełkiem, wirtualnym dostępem do Bardzo Ważnych Zasobów. Bardzo Ważne Zasoby to zawsze kupa zabawy.

Koniec ze spaniem do 10.05; koniec z balowaniem w środku tygodnia. Koniec z pełną popielniczką przy klawiaturze i demonicznym zawodzeniem Vadera z przemęczonych głośników. Koniec końców, witajcie stosy papierów. Witajcie pancerne zagony Ważnych Spraw.

Coś się kończy, coś się zaczyna. Dwa łyki kawy, mocny wdech – i jazda do pracy.

~ przez Black Ops w dniu kwiecień 15, 2008.

Odpowiedzi: 38 to “Zarządzanie zmianą”

  1. oj lubię takie zmiany, very much

  2. Ciekaw jestem o której dziś wstałeś. Ja 4.30, ale jutro już normalnie 6.15. Marzy mi się wstawanie o 9:)
    Witaj w Klubie Wcześnie Wstających

  3. …a mi to sie marzy taki uregulowany trybik zycia – do lozeczka o przyzwoitej porze, potem jakas dniowka, fajrancik i czas na przyjemnosci ;) …bo polaczenie studiow i dorywczej pracy w rozmaitych godzinach wykancza mnie pomalutku – taki codzienny spontan – nie wiesz co, kiedy, i jak… no ale jeszcze tylko pol roku i Schluss…

  4. @Lunetarius: o szóstej, do GUSu trzeba było pojechać. Normalnie to pewnie nadal będziemy się z Młodą koło siódmej z łóżka wyrzucać – czyli może bez drastycznych zmian, ale zawsze…

    …Sal, ja nie wiem, czy to taki uregulowany tryb będzie. Czas pokaże :-)

  5. koniec końców na każdego przyjdzie pora :]

  6. Przepraszam że tutaj, ale nie mam zamiaru pisać jakiegokolwiek komentarza u M. Czuję się w obowiązku rozwiać pewne wątpliwości, które mógłbyś mieć po komentarzach u M. V. i ja to dwie różne osoby. Dzielimy mieszkanie i komputer (co jeszcze dzielimy to nasza prywatna sprawa ;) ). Nie chcę po prostu żeby wynikły z tego jakieś niejasności.

  7. Spox, nawet nie zamierzałem się niepokoić.

  8. Dzięki :)

  9. :)

  10. I tym samym upadła żelazna zasada niekomentowania u Blackopsa. Może to skromne i oszczędne, ale jak przepełnione treścią?

  11. :D

  12. Nigdy nie mów nigdy, kochanie. Nigdy nie mów nigdy…

  13. …zasada jest prosta – pozegnales Moon u Niej, to Ona przyszla sie tu przywitac… jak to szlo – nie chcial Mahomet do gory, to przyszla gora do Mahometa…

    Black Ops, byles ostatnio w Paryzewie, no nie?? jak tam jest z calodniowymi biletami na metro, nie wiesz czasem czy sa takowe i po ile?… organizujemy matuli wypad do Jej ukochanego miasta, i tak sie zastanawiamy “z biurem podrozy”, czy tez zapakowac Ja w samochod, wynajac cos pod Paryzewem i przez tydzien pobumelowac po miescie we wlasnym tempie…

  14. @Salamandra

    Trochę się tu mylisz, jako ze nie znasz kulisów…
    To nie jest ta zasada z “górą i Mahometem”.

    Poza tym Black Ops nadal komentuje u mnie.

  15. Sal,
    Nabyliśmy z Młodą bilety tygodniowe – kosztuje takie coś 26,70 euro, jest aktywne tylko do niedzieli wieczór – słowem, opłaca się kupować najpóźniej w środę. Pojedynczy bilet całodniowy to bodajże okolice 7 euro. Samochodu pod ręką nie mieliśmy, ale zarówno Paryż, jak i obwodnica były tak zakorkowane, że metrem poruszało się całkiem sprawnie.

    Bilety, o których mówię, były ważne na zony od 1 do 4 – czyli sam Paryż i okolice – warto byłoby sprawdzić, gdzie “pod miastem” chcecie Matkę ulokować. My stacjonowaliśmy w Gagny – pomijając konieczność powrotu przed 24.00, dojazd był wcale dobry i szybki. Wersal też mieścił się w 4 strefie, acz po drugiej stronie miasta. Słowem, warto biletować.

    Jak wygrzebię jakąś mapkę sytuacyjną, to podeślę.
    A metrem da się dojechać prawie wszędzie, jak tylko załapie się reguły korespondencji. Przesiadek, w sensie :-)

    Moon, przedstaw kulisy, jeśli chcesz – ale proszę, nie rób mi z komentarzy powieści dramatycznej.

    Miłej zabawy.

  16. W ogóle więc nie będę komentować. Nigdy nie napisałam Ci u mnie, nie rób tego czy owego…

    Ale teraz zyskałeś sympatię Velvet/Nonchallance.

    Blackops: poza tym, że blisko 50 razy się ze mną żegnałaś i groziłaś banem. Whatsoever… ;-) HF, GL.

  17. Jak widzisz nikogo nie banuję, nawet ewidentnych “świń”, więc te groźby były niegroźne…

    Nie posunęłam się jednak do takich autorytarnych stwierdzeń, jak u Ciebie powyżej.

  18. Dzieki,
    juz to mi daje jakis poglad na stan rzeczy, … chcielismy najpierw pojsc na latwizne i wykupic cos w rodzaju “Paryz w 7-dni”, ale nauczeni doswiadczeniami z pierwszej wycieczki z przewodnikiem po Wiedniu stwierdzilismy, ze milej, przyjemniej i “po naszemu” bedzie jak zapakujemy matule do autka i pojedziemy sami. Na jazde po miescie samochodem sie nie piszemy, od razu w zamysle bylo zamieszkanie na obrzezach i metro… mi osobiscie wyjazd ten nie lezy, bo francuskiego ni w zab, z angielskim kiepsko, a po niemiecku slyszalam ze Francuzi znowu niechetnie sie porozumiewaja… no ale sie poswiece ;) od rana siedze nad przewodnikami i wyszukuje rzeczy warte zobaczenia i potencjalne trasy…

    @Moon
    tez bym chciala poznac kulisy…

  19. Nie ma już żadnych kulisów…

  20. Sal, nie wyobrażam sobie zwiedzania z przewodnikiem. Jakoś organicznie mi to nie podchodzi, nawet mimo nieznajomości języka.

    (choć bez przesady, bagietkę idzie jakoś kupić. I z celnikami się dogadać :P)

    Z logiki wynikałoby, że skoro nie znasz Sal kulisów, to jednak jakieś są, skoro ich nie znasz, ale nie wiem, czy warto drążyć.

    Miłego niedzielnego popołudnia ;-)

  21. Myślałem, że tylko ja postanowiłem cos zmienić :)

  22. …a poszło po całości…

    …no, prawie po całości ;-)

  23. U mnie nie było tak ostro, ale staram sie trochę :)

  24. a tak swoją drogą jak można po srwierdzeniu nie będę u ciebie komentować wstawić jeszcze 2 komentarze? to świadczy o nie dokońca rozwiniętej zdolności czytania, pisania, czy rozumienia siebie?

  25. Erm, nie wnikam. Coś pewnie czai się za kulisami… ale nie wnikam.

    “Nigdy nie mów nigdy, nigdy nie mów zawsze”…

  26. @Skem
    Ja może i jestem niedorozwinięta umysłowo, ale twoje zachowanie to szczyt wszystkiego.
    Przestałaś mnie obgadywać na moim blogu, a zaczęłaś tu…

    A że Black Ops chętny do tych plot, to nie nowość.

  27. Ploty, nie ploty, najpierw twierdziłaś, że komentować nie będziesz. Potem komentowałaś. Potem stwierdziłaś, że komentować nie będziesz. Teraz komentujesz. Nie dziw się, że niektórzy się gubią w tej zawiłej sytuacji.

    Anyway, miłego popołudnia wszystkim. Nie obrażajmy się, to dopiero poniedziałek.

  28. @Black Ops
    Tak. Sytuacja zawiła jak dziki gąszcz.

    Nie wiesz już, co wymyślić, aby mi “dowalić”… I o czym to świadczy?

  29. Moon, jestem zmuszony poprosić Cię o przedstawienie swoich zastrzeżeń w jednym, nawet przydługim, komentarzu. Nie mam ochoty na słowne przepychanki, nie zaproszę do złożenia zastrzeżeń drogą mailową, bo wolę, żeby wszelkie rozbieżności czy zarzuty pozostały jawne. Wolałbym uniknąć długiej na kilkanaście stron dyskusji – a skupić się na wyjaśnieniu w kompaktowej formie.

    Możemy się tak umówić?

    Ewentualnie, jeśli odczuwasz taką potrzebę, skorzystaj ze swojego bloga, gdzie będziesz miała możliwość kontroli komentarzy.

    Nie mam nic przeciwko Twojej obecności na tym blogu, ale mam nadzieję, że nie ograniczy się ona do rzucania oskarżeniami – wolałbym coś bardziej zbliżonego do tematyki (lub braku takowej) tegoż bloga.

    Resztę proszę o nieprowokowanie kłótni – wiem, że czasem ciężko się powstrzymać, niemniej postaram się dać przykład.

    Hmm?

  30. Ale połajanka… Pokaz wirtualnej siły Black Opsa… :D

    Na nic się nie umawiam z takimi, jak Ty. Strasznie nadęty jesteś.

  31. Wobec tego, EOT.

  32. …a ja sie pochwale i bedzie “na temat”… nieoficjalnie zaczelam dzisiaj moja Masterarbeit (oficjalnie zaczne po 20 maja), ulokowano mnie w ogromniastym pokoju z 5o metrow w kwadracie z jeszcze 2 studentami i dziwnym (jak sie potem okazalo) panem, dostalam komplet kluczy do dwoch budynkow (kaucje za nie musialam wplacic, ale klucze sa), przydzielono mi kompjuter co smiga lepiej niz moj wlasny, podlaczony do superszybkiego serwera, dostalam biureczko – z ktorego zapomnial sie wyprowadzic poprzedni wlasciciel (usunelam stare brudne reczniki, kilo srubeczek, pol kilo ziemi ogrodowej, 3 brudne kubki, 10 lyzeczek, patyczki do uszu, wykalaczki, puszke kawy i filtry, nasiona koperku, rzezuchy i czegos jeszcze czego nie zidentyfikowalam, no i z pol tony kurzu)…
    …po zalaczeniu komputera spalil mi sie monitor – zaczelo kopcic ze huhu, … przyniesli mi nowy… super…
    ..obok biurka stala stara przysuszona yuka, obralam suche liscie, podlalam i przesunelam, zeby mi nie “syfila” na biureczko, bo pewnie dalej bedzie usychac… i co … odstalam ochrzan od dziwnego pana za przesuniecie yuki, …
    …ale najlepsze jest – rozmowa z promotorem “my tu pracujemy od 9 do 17, przerwy na kawe sa swiete – o 10, 12.30 i 15.30, o 11.40 DOKLANIE wychodzimy do mensy” (stolowke mamy po drugiej stronie ulicy)… i to sie nazywa uregulowany tryb zycia…
    … tylko ze ja niestety potem jeszcze do roboty musze zasuwac, bo na studia to sobie trzeba zarobic…

    …ale wypracowanie, ufff

  33. Ojejq, ale się porobiło :)

  34. Sal, to już nie wiem, czy gratulować, czy dobić…

    :P

  35. Black, …sama mam jeszcze mieszane uczucia ;)

  36. @black: przepraszam, że sprowokowałam “to” na Twoim blogu… sorki

  37. @Skem: Spox, ja miałem opcję przyszłościowo-prewencyjną, ale jak widać, za niektórymi nie nadążysz… skoro Moon “nie chce się układać” – jej wybór. Ot co.

    Chciałem coś o płazowaniu wtrącić, ale nie chcę, żeby Sal źle zrozumiała ;-)

  38. Black,
    Skem tu mnie ewidentnie zaczęła obgadywać, a Ty jej, już nie napiszę co robisz… Trochę wulgarne by to było :)

    Blackops: strike one.

Napisz odpowiedź