…tego trzeba więcej…

...you'll sleep when you're dead...

Praga. Wieczór. Matka Boska świeci aureolą z niskowatowych żarówek. Widownia jest. Muzyka? Muzyka siada na starcie. Przełączamy sprzęt. Muzyka rusza, siadają reflektory. Światło? Światło jest. Świetnie. Można zaciągnąć się paskudnie dymem i rozprostować kości.

Publiczność dopisała. Dopisała całkowicie odgradzając podwórko od ulicy; dopisała rozsiadając się na murkach, barierkach, schodach. Dopisała też w postaci mieszkańców kamienicy, którzy mimo wszystko nie zlinczowali zespołu za szarganie moralności. I takich tam.

- wie pan, dawno czegoś takiego nie widziałam. Człowiek to teraz pieniędzy nie ma, żeby do teatru chodzić… a tu teatr do nas przychodzi. Dobre to jest… Ja myślę, tego trzeba więcej.

Lepiej się jakoś człowiekowi robi.

[foto: Umarli muszą tańczyć, Grupa TEiW, Noc Muzeów, klimatyczne podwórko przy Ząbkowskiej]

~ przez Black Ops w dniu maj 18, 2008.

Odpowiedzi: 18 to “…tego trzeba więcej…”

  1. malta tuż tuż ;)

  2. W czasie Malty niektórzy będą tankować w Archangielsku na festiwalu teatrów ulicznych…

  3. Ty też będziesz tam tankować? Czy Ty jesteś aktorem?

  4. Nie,
    a robi to jakąś różnicę?

  5. Robi, bo faceci aktorzy dziwni są…

    Black: a, to w takim razie poczuwam się do bycia aktorem. Trzeba było od razu mówić, że masz ochotę opowiedzieć o negatywnych doświadczeniach i ważnych życiowych obserwacjach…

    No, to lepiej się nie poczuwaj.
    W każdym razie MNIE nie chodziło o to, aby Cię urazić, ale Tobie, widzę, o to chodziło…

  6. mam wrażenie, że czegoś tutaj brakuje… ;P

    black ops: dla mnie tankowanie wiąże się z utratą wizji… co w przypadku teatru jest dość istotnym mankamentem ;)

  7. Skem, mają już trening z zeszłego roku – dadzą radę :)

    Z tankowaniem oczywiście przesada. TEiW w połowie składu faktycznie wyjeżdża na festiwal w Archangielsku, drugi raz z rzędu. Trochę daleko, więc ciężko polecać znajomym spektakle, ale Malta wypada właściwie w podobnym terminie.

    Wstyd się przyznać, na Malcie jeszcze nie byłem. Do nadrobienia.

    Za to rusz się kiedyś Skem na warszawską Sztukę Ulicy – też warto :)

    Moon, to nie o urazy chodzi, tylko o Twoją definicję dziwności. Znam kilku aktorów, mniej lub bardziej profesjonalnych, znam kilku muzyków, mniej lub bardziej profesjonalnych, wszyscy są w pewnym stopniu dziwni, to zazwyczaj czyni ich interesującymi ludźmi. Takie jest moje podejście. A Twoje?

  8. Dziwni faceci są w kazdym razie fajniejsi niż po….doleni faceci :) A jak facet fajny, to moze byc nawet artysta. Nawet artysta-informatyk albo artysta-spawacz

  9. black: po przeprowadzce (oby! się ziściła) na pewno…

  10. Hmm, to Waćpanna na stolicę uderza? Ja myślałem, że nieco dalej…

    Obawiam się, że o dziwności męskich aktorów (hmm, to samo w sobie podejrzanie brzmi) więcej się nie dowiemy…

  11. Nie będzie pereł przed wieprze…
    I to nie ja narzuciłam taki styl dyskusji…

  12. [chrumk]

    Skem, jeśliś bywała w temacie Malty, mogłaś TEiW obaczyć przypadkiem gdzieś – dwa razy zawitali, z dwoma spektaklami.

    Swoją drogą, może to tylko moje mylne wrażenie, ale Warszawa stara się nadganiać temat kulturalny – pod koniec ubiegłego roku Re:Wizje, montowane naprędce, ale zawsze… Noc Muzeów, nieszczęśliwie zbiegnięta w czasie z Juwenaliami… wkrótce SU 2008, coś się dzieje.

    A może to ja wcześniej nie zauważałem?

  13. …lepiej być aktorem-facetem niż starą panną. Te to dopiero są dziwne…

  14. Lepiej być starą panną niż takim psycholem :)

  15. black: nie przypominam sobie, zresztą od dawna Malta mija mnie bokiem (osobisty zasypia w teatrze) co do przeprowadzek mniej więcej w przeciągu miesiąca będzie wiadomo, a Warszawkę wolę zdecydowanie bardziej niż Kijów, choć osobisty relacjonował, że to przecudne miasto…

    co do Poznania… no cóż Poznań mój ukochany kapcieje, dziadzieje, zaścinkczeje… why? to dobre pytanie, choć głownie obarczam winą tych z Magistratu

  16. Kijowa nie znam, więc nie porównam. Poznania… nie pamiętam, poza trasą z dworca na targi i z powrotem… więc też nie porównam. Tutaj ponoć da się żyć, w porównaniu do Wrocka drożej, ale jakoś ujdzie.

    Tylko te korki, psiakrew.

    Warszawka? Nie znam, nie interesuję się… gdzieś tam bokiem mija “lanserskie” życie, widać za mało czasu mam, żeby się rozejrzeć – i zauważyć…

    Minus Cafe Szparka, jak zauważył Darek ;-)

  17. Black: 3:0
    Niezły wynik. ;-)

Napisz odpowiedź