…i pożegnań nastał czas…
…chodźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja….
Zgodnie z zapowiedzią rzucam wszystko w cholerę i znikam. Na tydzień. Znikam tam, gdzie noce są jasne, gdzie wódka jest tania, gdzie niedźwiedzie polarne handlują tanimi fajkami w kioskach sprzed epoki. Gdzie w fastfoodzie na lotnisku dostaniesz kanapkę ze śledziem. Gdzie sztuka, emocje i ekspresja zderzają się z rzeczywistością zatrzymaną w czasie blisko 20 lat temu.
Trzymajcie kciuki, to wrócę. Albo żebym nie wrócił, jak kto woli. Bilet mam z literówką, foto w paszporcie jak mugshot z brooklyńskiego komisariatu, wszystko może się zdarzyć.
Idę rzucać wszystko w cholerę, pewnie trochę to potrwa.

“choćmy” w cudzysłowiu of course :)
trzymaj się tam i nie zapij na śmierć :)
Ależ oczywiście, że w cudzym słowie :-)
Postaram się, zarówno trzymać, jak i nie zapijać… i przywieźć dobre wideo, jak się uda.
milego urlopu… zazdroszcze…troche ;)
Nie pamiętam już kiedy mnie dane było zniknąć :) Miłego zniknięcia :)
…to planowane zniknięcie, planowane od pół roku. I jakkolwiek samo zniknięcie już za kilka godzin, nadal tkwię… w pracy. Dobrze, że przynajmniej spakowany.
Ale ani to urlop, ani wypoczynek – jadę oderwać się psychicznie, a fizycznie – pozasuwać, przy wspieraniu kultury wysokiej. Tudzież ulicznej. Tudzież gdzieś na styku.
Słowem, dużo się nie napiję.
Ale zabawa będzie i tak.
Miłej i pouczającej podróży życzę, imponuje mi to ” wspieranie kultury wysokiej!Niedgyś nie wykorzystałam szansy parcia na Wschód, bo Zachód mnie fascynował.Jak szkoda…Pozdrawiam
Dzięki.
Nie była specjalnie pouczająca – ot, Rosja jest dokładnie taka, jakiej się spodziewałem. Skostniała, formalistyczna i milicyjna na wierzchu, przyjazna i otwarta po drugiej wódce. Czasem aż strach bierze, jak pomyśleć, że ci fantastyczni, interesujący i inteligentni ludzie są tak obojętni wobec skomplikowanej przeszłości swojego kraju… bo o narodzie mówić trudno, przynajmniej jeśli o Rosję idzie.
Mam blisko 18 godzin materiału filmowego, który ktoś będzie musiał teraz obejrzeć, że o montażu nie wspomnę. Zobaczymy, czy coś z tego się nada. Na pewno jestem bogatszy o kilka ciekawych doznań odnośnie operowania kamerą. Cóż, wszystkiego jakoś trzeba się nauczyć, najlepiej w praktyce.
A cóż to za szansa była, Babo?
Ciekawe ma Pan spostrzeżniea.Baba odpowiada: z zawodu jestem plasykiem i kontaktów międzynarodowych zawsze mieliśmy mnóstwo, my do nich, oni do nas itd.Długo by wspominać.Ale , jak pisałam żądza sprawdzenia Zachodu była tak duża,że wyjazd na Wschód odkładalo się” na zaś”.A potem się tak porobiło,że ani tu, ani tam.Może przesyt podrózy?Ale jakbym miała magiczny dywan to odrazu: Syberia,Wielkie miasta, a na koniec Mongolia.
Bardzo lubie wszelkich ludzi ze Wschodu i fakt,że przy kielichu najmilej się gada.Zazdroszczę Panu tych wypraw, ale bezzawistnie.
Pozdrowienia z Gdyni.Narazie jeszcze nie oblazła stonką”( kiedyś zrzucali Amerykanie, haha, teraz- sama przyjeżdża.
Z tym wspieraniem kultury to mocno na wyrost – nie, żebym uważał znajomych aktorów za nieprofesjonalnych, tylko samo wspieranie ma charakter raczej organizacyjno-dokumentalistyczny. Ot, proza życia, dźwiganie rekwizytów, filmowanie całego bałaganu, szukanie czasu na przeróbkę witryny internetowej.
Żeby nie było, że wyolbrzymiam :)