Madness? THIS IS MARRIAGE!!!

...why so sad?

I wynik taki, że od dobrych kilku miesięcy łapię się na tym, że zaglądam na własnego bloga z zaciekawieniem, czy aby nic się samo nie napisało pod moją nieobecność. Bo wiadomo, śluby, nowe wrotki, kolejne podejścia do urlopu i podobne sprawy skutecznie odciągają od wieczornego stukania w klawisze. Zazwyczaj nieco zniecierpliwionym głosem. Z sypialni.

Zdawać by się mogło, że tym małym niekonwencjonalnym paux fas zwanym zażonopójściem zraziłem wobec siebie wcale solidną grupę bliższych i dalszych bliższych (i dalszych). Cóż, ryzyko nowatorstwa, trzeba jechać dalej i brnąć w ten las. Tydzień rozkosznych pytań “jak tam po ślubie” (a dziękuję, tak samo) za nami – miła odmiana po kilku tygodniach “no jak tam, masz stresa? No pewnie, że masz stresa” (WTF, a czym tu się stresować? Że mi welon w drodze do ołtarza postsocrealnego racjonalizmu spadnie?) i sporadycznym “widziałem cię w telewizji!” (co pokazuje, że podle kłamią wszyscy ci, co twierdzą, że nie oglądają Najjaśniejszej Publicznej). Teraz czas na “notokiedytedziecieh?” i “a ile pali w mieście?”. Jakoś da się przeżyć.

...zupełnie bez związku

No bo (sic!) w końcu to ważne i dramatyczne decyzje. Podobno. Dla mnie dramatyczne staje się znudzenie problemami Grecji, jęczenie, jak to w Polsce jest źle i jakimi leszczami musimy być, skoro jeszcze stąd nie uciekliśmy czy przedwyborcza gra na uwalenie wyścigu po władzę w wykonaniu jedynej liczącej się opozycji. Ślub przy tym to pestka. Choć okazuje się, że nie dla każdego – niektórzy po prostu nie potrafią wczytać, że nie każdy ma ochotę gnać do instytucji, z którą ni diabła (sic!) się nie identyfikuje, biegać wzdłuż rzędów ław i okłamywać samego siebie i wszystkich dookoła, że jest się bardziej papieskim od Kaczyńskiego. I że te kilka chwil po (nie, nie po nocy poślubnej) chciałoby się spędzić z ludźmi, którzy przez ostatnie lat byli wystarczająco blisko, by widzieć upadki, wzloty, upadki i czołganie się ku górze. Cóż, wszystkim nie dogodzisz. Inaczej można solidnie kolana obetrzeć.

...chcesz pokoju, ubierz się na zielono i biegaj po lesie...

Pesymiści zwykli dostrzegać na cmentarzach same krzyże. Optymiści – wyłącznie plusy. Spacerując po nekropolii swojego kawalerskiego życia widzę głównie krzyże dodatnie: nazywanie Młodej “żoną” (bo tak było krócej) wreszcie ma podstawę prawną, choć dla mnie nadal pozostaje Młodą. Już jako podstawowa komórka społeczna zdążyliśmy nawiedzić jakże satanistyczny koncert Licorei, a w ramach nieplanowanej, acz sponsorowanej podróży poślubnej (bo nasza była przedślubna i tego będziemy się trzymać, Wysoki Sądzie) wracamy do punktu startu. Achtung Breslau, nacieramy. I zamierzamy bawić się, aż padniesz.

~ - autor: Black Ops w dniu Wrzesień 13, 2011.

Odpowiedzi: 19 to “Madness? THIS IS MARRIAGE!!!”

  1. Ciekawy dobór fotek :) Pies symbolizuje kawalera, wiatrak – krzyże, a spadochroniarz?

  2. Ciekawa interpretacja symboliki zdjęć, nie wpadłem na to – brałem, co miałem na pulpicie :D

  3. Jednego tylko nie rozumiem: po co czytasz te jeczenia na moim blogu? Czyzby masochizm?

    • Nie, ciekawość. I ciągle gryzę się w język, bo z jednej strony – szlag człowieka trafia, jak słyszy, że żyje w państwie policyjnym i wszystko przegrał. Z drugiej – subiektywna ocena subiektywną oceną – i to zawsze sygnał, który przypomina o tym, że nie jest różowo.

      Swoją drogą to dobry test na to, jak bardzo tolerujemy (albo i nie) krytykę. Dzięki Futrzak, otwierasz mi przymrużone oczy – przymrużone, bo tego, co się tu (w Polsce, w Europie, w Stanach) wyprawia, szeroko otwartymi ślepkami nie sposób oglądać bez srogiego cynicznego uśmiechu na twarzy.

      A za trackbacki soraski, nie wpadłem na to, że możesz mieć włączone – weź je zmoderuj i wywal :-)

      • Aha, to Cie troche zle zrozumialam.
        No coz, w Polsce, jak i w ogole w EU w perspektywie najblizszych paru (jak nie parunastu) lat lepiej nie bedzie, chyba ze zdarzylby sie jakis cud. Podobnie w USA.
        Ja wychodze z zalozenia, ze latwiej mi bedzie w kraju, ktory jest po drugiej stronie lewara (albo inaczej na tendencji wznoszacej), niz w kraju, gdzie coraz wieksza liczba osob bedzie walczyc o kurczacy sie tort.
        Oczywiscie jak wszedzie beda tacy, ktorzy na tym zarobia i niezle sie ustawia, oby Tobie sie tak udalo :)

        Ja wiem, ze nie kazdy nadaje sie na emigracje, sa tez ludzie, ktorzy ten kraj lubia i chca w nim zyc. Dziwie sie tylko, jak malo ludzi zauwaza symptomy zjazdu w dol i narastajacego zamordyzmu.

        A tak poza tym o gratulacje z okazji zmiany stanu cywilnego :)

        • Wiesz, w Stanach też nie będzie lepiej, chyba że Bernanke zarządzi inaczej. Za to klimaty takie jak Ameryka Środkowa/Południowa – zawsze zyskują na globalnych spadkach, są finansowo za miękkie, żeby odczuć. I tam może być fajnie.

          Po części nasz polski zjazd w dół zrzuciłbym na Twoją długą nieobecność Tu długo nie było normalnie i tak naprawdę nic nie zmieniło się od poprzedniego razu, tylko przyzwyczaiłaś się do tego, że w Stanach pewne rzeczy szły łatwiej. Gospodarczo oczywiście nie ma co porównywać, ale z dwojga złego – nasza malutka gospodarka przy korzystnej dla eksportu korelacji EUR/PLN może poszaleć, USA nieco mniej. Chyba że nowy plan Obamy chwyci – co o nim sądzisz?

          Ja nawet nie ukrywam, że pracuję głównie dlatego, że lubię, to co robię. To może mi zawężać pole widzenia – ciekawie jest patrzeć na rosnące słupki oglądalności w sieci. I obrywa mi się od tych, co pracują, bo muszą, ale to muszą zarabiać więcej…

  4. a jednak żyjesz ;)

  5. No proszę. Nie napisało się samo ;)
    A relację z licorei czytałem już tam gdzie ją (wraz z komórkowym klipem wsadziłeś. :)
    Nie było prawie nic widać, ale za to nie było też prawie nic słychać. Ale przeczucie nastroju: przednie.

    • Nastrojowo to było, aż za bardzo. Tak, że człowiek sobie przypomina, dlaczego w liceum chciał się powierzchownie i lekko ciąć w poprzek nadgarstka, żeby było widać…

      Ale fajnie było. Bartu machający grzywą, której nie ma, Młoda machająca grzywą, którą wtedy jeszcze miała… ściana dźwięku i o to chodziło. Mamy potrzebę na jeszcze, za każdym razem wysysamy energię życiową z licealistów, którzy się na koncert zupełnie nieopatrznie wybiorą.

  6. BlackOps:
    polska malutka gospodarka po pierwsze ma szmacaca sie zlotowke. Po drugie zalezy jak jasna cholera od Niemiec, po trzecie i najwazniejsze – ma ogromny dlug, ktory tylko rosnie. Kwestia paru lat jest niewyplacalnosc.
    Co gorsza stosunek zadluzenia w zlotowkach do walut obcych zmienia sie na niekorzysc, a to juz bardzo niebezpieczne.
    W Polsce w zeszlym roku powstalo tyko dwadziescia pare tysiecy nowych miejsc pracy – przy ladnych kilkuset tysiacach pozostajacych bezrobotnymi.
    Do tego dodaj armie dobrze ponad pol miliona darmozjadow, czyli urzednikow panstwowych.
    Ja naprawde nie widze JAK przy takich danych wejsciowych gospodarka ma “rosnac”.

    Jesli chodzi o USA – plan Obamy to taka sama sciema, jak poprzedni. Z pustego i Salomon nie naleje, a USA tez juz za chwile, za momencik przestanie byc w stanie obslugiwac swoj dlug. To, co jeszcze maja, to armia i technologia wojskowa, technologia komputerowa i rolnictwo. Przemyslu juz w zasadzie nie maja, ogromny ujemny bilans handlowy. Wystarczy, ze swiat przestanie przyjmowac ich zielone papierki i nastapi artystyczne bankructwo, ktore pograzy cala reszte swiata.
    W wypadku USA pytanie brzmi: kiedy i jak zbankrutuja, bo czy, to juz dawno nie jest kwestia….

    • No nie ma co, optymistka…

      • Hm.. to sie nazywa realizm :) na dodatek – niemagiczny….

        • Kochana, zanim padnie na ryjek Polska, to Niemcy zdążą się potknąć o Grecję, a Włochy nakryją się nogami. Piszesz o rosnącym długu – to pokaż mi proszę państwo, które obecnie skutecznie zadłużenie obcina i zawraca…

          Złotówka nie szmaci się sama – ani artykuły o polskich CDSach, ani przecena złotego nie są przypadkowe. Ale widzę, że ty i tak wszystko w ciemnych barwach…

  7. BlackOps:
    alez pisalam, ze w zasadzie cala UE ma przerabane. Tyle, ze jedni mniej a drudzy wiecej. Niemcy sobie poradza – maja przynajmniej przemysl i jak dotad mocno sobie zabezpieczaja tyly jesli chodzi o potrzeby energetyczne kraju. W Polsce nikt sobie tym nie zawraca glowy….
    Czy wietrzenie skad wieje watr to pesymizm? Mozna to i tak nazwac, mnie tam wszystko jedno.
    Za kilka lat sie przekonamy…

  8. oj coś przeoczyłam, moje gratulacje ;)!

    ps. kiedy potomki ;P?

  9. pogratulują poźniej, coby nie zapeszać ;)

  10. I słusznie, jak niektórzy mówią: zobaczę, to uwierzę. Choć błogosławieni Ci, co nie zobaczyli, a uwierzyli. I naiwniacy. I w ogóle.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.